czwartek, 12 września 2013

Prolog

         To była ciemna, burzliwa noc, do drzwi domu znajdującego się w dolinie Godryka ktoś zapukał, a to nie oznaczało niczego dobrego.
-Lily idź do dzieci!
-Ale James!
-Lily, dzieci!
Ruda szybko pobiegła do dziecięcego pokoiku. Z dołu była słychać krzyki. Następnie wszystko umilkło. Przerażona kobieta próbowała uciekać wraz z dziećmi. Było już za późno. Już było słychać kroki na schodach. Moment później Lord Voldemort pojawił się w drzwiach z różdżką wycelowaną w rocznego chłopca. W następnej sekundzie wymówił mordercze zaklęcie „Avada Kadavra”. Matka w ostatniej chwili osłoniła dziecko własnym ciałem.
-Nie chciałem ich zabijać, przyszedłem po ciebie- najsilniejszy czarnoksiężnik wszech czasów tłumaczył się nic nie rozumiejącemu dziecku- a teraz żegnaj młody Potterze „Avada Kadavra”
Zielony promień mkną w stronę chłopca z prędkością światła, ale gdy go dotknął stało się coś zupełnie niespodziewanego. Zaklęcie odbiło się od chłopczyka i trafiło w Toma Riddle. Czarnoksiężnik rozpłynął się w powietrzu, a z domu pozostały tylko ruiny. Niedługo później w gruzach odnaleziono dwójkę rozpłakanych dzieci. Chłopczyk który wyszedł ze starcia tylko z blizną na czole trafił do rodziny swojej matki, zaś córkę oddano pod opiekę matce chrzestnej.
         Kate robiła co mogła by należycie zająć się zarówno córką Potterów, jak i własną, lecz gdy Syriusz trafił do Azkabanu nie była już w stanie poradzić sobie sama. Oszczędności się skończyły, a połączenie pracy modelki, matki i pani domu wydawało jej się niemożliwe. Zaczęła szukać najlepszego rozwiązania i wtedy dowiedziała się o szkole magii w Salem. Nauka rozpoczynała się tam już od trzeciego roku życia, a uczono nie tylko magii, ale też walki, tańca, gimnastyki, pływania i manierów. Po krótkiej rozmowie z dyrektorką zapisała dziewczynki do szkoły. Zostało jej tylko znalezienie im opiekunów na czas wakacji. Pomyślała wtedy o swojej dalekiej rodzinie Malfoy’ach, lecz nie mogła zostawić dziewczynek w Anglii, więc odnalazła część tej rodziny mieszkającą w Rosji. Marc i Marina jako że nie mieli własnych dzieci bardzo ucieszyli się z jej propozycji. Amanda i Lana zostały u nich, a Kate wyjechała do Hollywood. Dziewczynki były wychowywane jak siostry i taką też miłością się darzyły. Na pierwszy rzut oka widać było że talent i charakter w dużej mierze odziedziczyły po ojcach. O takie urwisy zwykle jest ciężko. Już przed pierwszym rokiem w Salem przeszukały dom i podwędziły ze strychu dwa zmieniacze czasu i księgi z zaklęciami. Dzień przed początkiem roku szkolnego Malfoy’owie zabrali dziewczynki do magicznej części Moskwy po szaty, książki kociołek, oraz różdżki. Gdy zostało już tylko odwiedzić Gregorowicza dziewczynki były bardzo podekscytowane, dosłownie skakały z radości. Sklepik był niewielki, ale od podłogi do sufitu wypełniony różdżkami. Dziewczęta zaraz za drzwiami rozdzieliły się i każda poszła w swoją stronę. Były jak w transie, lecz gdy właściciel wyszedł z zaplecza lekko się zmieszały, lecz on dobrodusznie się uśmiechnął i dodał
-Widzę że już wołają was różdżki. Idźcie po nie
Lana pierwsza odnalazła swoją różdżkę. Gdy jej dotknęła poczuła ciepło a różdżka przyjemnie zawibrowała, jakby odzyskała długo poszukiwanego przyjaciela i chciała się z nim przywitać.
-Dziecino, pokaż co takiego znalazłaś. Aaaa… już ją pamiętam. Bardzo elegancka, prawie biała, jedenaście cali, sztywna. Całkiem potężna z ciebie mała wiedźma. Grab, to znaczy że masz ogromny talent i kochasz magie. Jest dopracowana w każdym szczególe, pozostali czarodzieje będą mieli problem z rzuceniem choćby podstawowych czarów przy jej użyciu. Jest bardzo wierna. Rdzeń to pióro feniksa, kapryśne, ale silne.
Gdy właściciel sklepu pakował różdżkę Lany Amanda poczuła delikatny podmuch wiatru i postanowiła to sprawdzić. Coś ciągnęło ją na sam koniec sklepu, gdzie na atłasie leżała przepiękna biało czarna różdżka. Po chwili jednak dziewczyna otrząsnęła się z tego przedziwnego transu i spojrzała na prawo, a tam zobaczyła czarną różdżkę delikatnie zdobioną srebrem. Nie mogła do niej dosięgnąć, ale gdy tylko zbliżyła dłoń różdżka sama wylądowała w jej dłoni, a wtedy podmuch wiatru wydostający się jakby z dziewczyny zdmuchnął cały kurz który był w sklepie.
-Co to było?
-Nie wiem, ja tylko próbowałam jej dosięgnąć, sama przyleciała do mnie- wydukała brunetka
-Pokaż- zarządził- dwanaście cali, akacja sczerniała od włókna ze smoczego serca, sztywna. Ogromna moc, silnie przywiązana do właściciela, temperamentna, odpowiednia do czarnej magii. Podatność na wypadki została zmniejszona dzięki obecności srebra. Ciężko było mi znaleźć czarodzieja który odpowiadałby tej różdżce. To jedna z moich pierwszych i silniejszych różdżek. Dbajcie o siebie na wajem.
Gdy Malfoy’owie już wyszli szepnął tak żeby tylko Amanda usłyszała
-Widziałem na co patrzyłaś. Gdy ta już nie wystarczy wróć, ona będzie na Ciebie czekała.
W nocy przyjaciółki zostały obudzone przez krzyki, zakradły się więc do salonu, żeby podsłuchać co takiego się stało. Pierwszy raz widziały wójostwo w takim stanie, on był kompletnie zalany, a ona wydeptywała ścieżkę dookoła stolika wyraźnie zdenerwowana.
-Pieprzona Korse! Nie mogła tu przywieźć jakichś normalnych dzieci? Musiała te? Jak Czarny Pan dowie się że tu są to zabije i je i nas!
-Spokojnie. Chwilowo nikt o niczym nie wie, nie wiadomo też gdzie jest Czarny Pan a ich przez większość czasu tu nie będzie. Poza tym może Kate niedługo po nie wróci.
-Nie wróci kobieto. Nie rozumiesz że one są przekleństwem?! Któraś z nich może być tą jedną wielką z czwórki! Trzeba je zabić!
-Marcu Malfoy nie zabijesz dwóch trzyletnich dziewczynek. Jutro jadą do szkoły i na dziesięć miesięcy będziemy mieli je z głowy. Idź spać!
         Od tamtej nocy prawdziwym domem przyjaciółek stało się Salem. Tam czuły się potrzebne i kochane. Nigdy nie wracały do domu na święta, czerpały przyjemność z każdej chwili spędzonej w szkole, a gdy rok szkolny się kończył ze smutkiem żegnały przyjaciół i wracały do Malfoy’ów z nadzieją że Lucjusz i Narcyza już przysłali Draco. Zapisywały się również na wszystkie letnie kursy, dzięki czemu zwiedziły większą część świata czarodziejów.
         Gdy miały po jedenaście lat dostały listy z Durmstrangu, szkoły magii i czarodziejstwa znajdującej się na dalekiej Syberii. (no błagam, Bułgaria i mundurki obszyte futrem, oraz uczniowie kąpiący się w jeziorze w listopadzie? To że Krum gra w barwach Bułgarii nie oznacza że i Durmstrang jest tam położony) To oznaczało jeszcze bardziej napięty harmonogram roku szkolnego. Zajęcia w Durmstangu od września do czerwca, lipiec na intensywny kurs uzupełniający i egzaminy w Salem, oraz sierpień jen jeden jedyny wolny miesiąc. Lecz i sierpień niedługo został im odebrany. Od dwunastego roku życia dziewczynki występowały w sesjach zdjęciowych zarabiając w ten sposób na swoje utrzymanie.
         Gdy Syriusz Black uciekł z Azkabanu przyjaciółki odzyskały nadzieję na lepsze jutro, bo mimo tego jak bardzo lubiły zdobywać wiedzę i jak kochały swoją pracę zawsze miały nadzieję na odzyskanie choćby fragmentu prawdziwej rodziny. Niestety Syriusz dokładnie tak jak wszyscy inni interesował się głównie Harrym Potterem, więc nadal ich rodzinę tworzyli przyjaciele.


         Kate Korse wróciła po te dwie nietypowe czarownice gdy piały po piętnaście lat, a więc ukończyły czwartą klasę Durmstrangu. Kobieta była dla nich obcą osobą, ale przynajmniej uwolniła je od rosnącej ilości siniaków i blizn. Przez rok mieszkały w Paryżu, gdzie nastolatki uczyły się i pracowały, rok później cała trójka przeprowadziła się do Londynu, a przyjaciółki miały uczęszczać do Hogwartu.