To była ciemna, burzliwa noc, do drzwi
domu znajdującego się w dolinie Godryka ktoś zapukał, a to nie oznaczało
niczego dobrego.
-Lily
idź do dzieci!
-Ale
James!
-Lily,
dzieci!
Ruda
szybko pobiegła do dziecięcego pokoiku. Z dołu była słychać krzyki. Następnie
wszystko umilkło. Przerażona kobieta próbowała uciekać wraz z dziećmi. Było już
za późno. Już było słychać kroki na schodach. Moment później Lord Voldemort
pojawił się w drzwiach z różdżką wycelowaną w rocznego chłopca. W następnej
sekundzie wymówił mordercze zaklęcie „Avada Kadavra”. Matka w ostatniej chwili
osłoniła dziecko własnym ciałem.
-Nie
chciałem ich zabijać, przyszedłem po ciebie- najsilniejszy czarnoksiężnik
wszech czasów tłumaczył się nic nie rozumiejącemu dziecku- a teraz żegnaj młody
Potterze „Avada Kadavra”
Zielony
promień mkną w stronę chłopca z prędkością światła, ale gdy go dotknął stało
się coś zupełnie niespodziewanego. Zaklęcie odbiło się od chłopczyka i trafiło
w Toma Riddle. Czarnoksiężnik rozpłynął się w powietrzu, a z domu pozostały tylko
ruiny. Niedługo później w gruzach odnaleziono dwójkę rozpłakanych dzieci.
Chłopczyk który wyszedł ze starcia tylko z blizną na czole trafił do rodziny
swojej matki, zaś córkę oddano pod opiekę matce chrzestnej.
Kate robiła co mogła by należycie zająć
się zarówno córką Potterów, jak i własną, lecz gdy Syriusz trafił do Azkabanu
nie była już w stanie poradzić sobie sama. Oszczędności się skończyły, a
połączenie pracy modelki, matki i pani domu wydawało jej się niemożliwe.
Zaczęła szukać najlepszego rozwiązania i wtedy dowiedziała się o szkole magii w
Salem. Nauka rozpoczynała się tam już od trzeciego roku życia, a uczono nie
tylko magii, ale też walki, tańca, gimnastyki, pływania i manierów. Po krótkiej
rozmowie z dyrektorką zapisała dziewczynki do szkoły. Zostało jej tylko
znalezienie im opiekunów na czas wakacji. Pomyślała wtedy o swojej dalekiej
rodzinie Malfoy’ach, lecz nie mogła zostawić dziewczynek w Anglii, więc odnalazła
część tej rodziny mieszkającą w Rosji. Marc i Marina jako że nie mieli własnych
dzieci bardzo ucieszyli się z jej propozycji. Amanda i Lana zostały u nich, a
Kate wyjechała do Hollywood. Dziewczynki były wychowywane jak siostry i taką
też miłością się darzyły. Na pierwszy rzut oka widać było że talent i charakter
w dużej mierze odziedziczyły po ojcach. O takie urwisy zwykle jest ciężko. Już
przed pierwszym rokiem w Salem przeszukały dom i podwędziły ze strychu dwa
zmieniacze czasu i księgi z zaklęciami. Dzień przed początkiem roku szkolnego
Malfoy’owie zabrali dziewczynki do magicznej części Moskwy po szaty, książki
kociołek, oraz różdżki. Gdy zostało już tylko odwiedzić Gregorowicza
dziewczynki były bardzo podekscytowane, dosłownie skakały z radości. Sklepik
był niewielki, ale od podłogi do sufitu wypełniony różdżkami. Dziewczęta zaraz
za drzwiami rozdzieliły się i każda poszła w swoją stronę. Były jak w transie,
lecz gdy właściciel wyszedł z zaplecza lekko się zmieszały, lecz on
dobrodusznie się uśmiechnął i dodał
-Widzę
że już wołają was różdżki. Idźcie po nie
Lana
pierwsza odnalazła swoją różdżkę. Gdy jej dotknęła poczuła ciepło a różdżka
przyjemnie zawibrowała, jakby odzyskała długo poszukiwanego przyjaciela i
chciała się z nim przywitać.
-Dziecino,
pokaż co takiego znalazłaś. Aaaa… już ją pamiętam. Bardzo elegancka, prawie
biała, jedenaście cali, sztywna. Całkiem potężna z ciebie mała wiedźma. Grab,
to znaczy że masz ogromny talent i kochasz magie. Jest dopracowana w każdym
szczególe, pozostali czarodzieje będą mieli problem z rzuceniem choćby
podstawowych czarów przy jej użyciu. Jest bardzo wierna. Rdzeń to pióro
feniksa, kapryśne, ale silne.
Gdy
właściciel sklepu pakował różdżkę Lany Amanda poczuła delikatny podmuch wiatru
i postanowiła to sprawdzić. Coś ciągnęło ją na sam koniec sklepu, gdzie na
atłasie leżała przepiękna biało czarna różdżka. Po chwili jednak dziewczyna
otrząsnęła się z tego przedziwnego transu i spojrzała na prawo, a tam zobaczyła
czarną różdżkę delikatnie zdobioną srebrem. Nie mogła do niej dosięgnąć, ale
gdy tylko zbliżyła dłoń różdżka sama wylądowała w jej dłoni, a wtedy podmuch
wiatru wydostający się jakby z dziewczyny zdmuchnął cały kurz który był w
sklepie.
-Co to
było?
-Nie
wiem, ja tylko próbowałam jej dosięgnąć, sama przyleciała do mnie- wydukała
brunetka
-Pokaż-
zarządził- dwanaście cali, akacja sczerniała od włókna ze smoczego serca,
sztywna. Ogromna moc, silnie przywiązana do właściciela, temperamentna,
odpowiednia do czarnej magii. Podatność na wypadki została zmniejszona dzięki
obecności srebra. Ciężko było mi znaleźć czarodzieja który odpowiadałby tej
różdżce. To jedna z moich pierwszych i silniejszych różdżek. Dbajcie o siebie
na wajem.
Gdy
Malfoy’owie już wyszli szepnął tak żeby tylko Amanda usłyszała
-Widziałem
na co patrzyłaś. Gdy ta już nie wystarczy wróć, ona będzie na Ciebie czekała.
W nocy
przyjaciółki zostały obudzone przez krzyki, zakradły się więc do salonu, żeby
podsłuchać co takiego się stało. Pierwszy raz widziały wójostwo w takim stanie,
on był kompletnie zalany, a ona wydeptywała ścieżkę dookoła stolika wyraźnie
zdenerwowana.
-Pieprzona
Korse! Nie mogła tu przywieźć jakichś normalnych dzieci? Musiała te? Jak Czarny
Pan dowie się że tu są to zabije i je i nas!
-Spokojnie.
Chwilowo nikt o niczym nie wie, nie wiadomo też gdzie jest Czarny Pan a ich
przez większość czasu tu nie będzie. Poza tym może Kate niedługo po nie wróci.
-Nie
wróci kobieto. Nie rozumiesz że one są przekleństwem?! Któraś z nich może być
tą jedną wielką z czwórki! Trzeba je zabić!
-Marcu
Malfoy nie zabijesz dwóch trzyletnich dziewczynek. Jutro jadą do szkoły i na
dziesięć miesięcy będziemy mieli je z głowy. Idź spać!
Od tamtej nocy prawdziwym domem
przyjaciółek stało się Salem. Tam czuły się potrzebne i kochane. Nigdy nie
wracały do domu na święta, czerpały przyjemność z każdej chwili spędzonej w
szkole, a gdy rok szkolny się kończył ze smutkiem żegnały przyjaciół i wracały
do Malfoy’ów z nadzieją że Lucjusz i Narcyza już przysłali Draco. Zapisywały
się również na wszystkie letnie kursy, dzięki czemu zwiedziły większą część
świata czarodziejów.
Gdy miały po jedenaście lat dostały
listy z Durmstrangu, szkoły magii i czarodziejstwa znajdującej się na dalekiej
Syberii. (no błagam, Bułgaria i mundurki obszyte futrem, oraz uczniowie kąpiący
się w jeziorze w listopadzie? To że Krum gra w barwach Bułgarii nie oznacza że
i Durmstrang jest tam położony) To oznaczało jeszcze bardziej napięty
harmonogram roku szkolnego. Zajęcia w Durmstangu od września do czerwca, lipiec
na intensywny kurs uzupełniający i egzaminy w Salem, oraz sierpień jen jeden jedyny
wolny miesiąc. Lecz i sierpień niedługo został im odebrany. Od dwunastego roku
życia dziewczynki występowały w sesjach zdjęciowych zarabiając w ten sposób na
swoje utrzymanie.
Gdy Syriusz Black uciekł z Azkabanu
przyjaciółki odzyskały nadzieję na lepsze jutro, bo mimo tego jak bardzo lubiły
zdobywać wiedzę i jak kochały swoją pracę zawsze miały nadzieję na odzyskanie
choćby fragmentu prawdziwej rodziny. Niestety Syriusz dokładnie tak jak wszyscy
inni interesował się głównie Harrym Potterem, więc nadal ich rodzinę tworzyli
przyjaciele.
Kate Korse wróciła po te dwie nietypowe
czarownice gdy piały po piętnaście lat, a więc ukończyły czwartą klasę
Durmstrangu. Kobieta była dla nich obcą osobą, ale przynajmniej uwolniła je od
rosnącej ilości siniaków i blizn. Przez rok mieszkały w Paryżu, gdzie
nastolatki uczyły się i pracowały, rok później cała trójka przeprowadziła się
do Londynu, a przyjaciółki miały uczęszczać do Hogwartu.